STRONA GŁÓWNA / PIERWSZA KOMUNIA ŚWIĘTA

PIERWSZA KOMUNIA ŚWIĘTA

PRZYGOTOWANIE DO PIERWSZEJ KOMUNII ŚWIĘTEJ

  • W przygotowaniu do Pierwszej Komunii Świętej przyjmujemy zasadęcomiesięcznych spotkań przy parafii dla dzieci i ich rodziców. Mogą one być połączonez nabożeństwami w kościele, w czasie których dzieci otrzymują różańce, książeczki, świece, medaliki i w ten sposób są wprowadzane w rok liturgiczny, modlitwę i sakramenty. Wskazanym jest, aby w pro­wadzenie tych spotkań włączeni byli wszyscy odpowiedzialni za przy­gotowanie dzieci do pełnego uczestnictwa w Eucharystii. A zatem ka­techezy te powinni prowadzić duszpasterze odpowiedzialni za przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej w ścisłej współpracy z katechetą u­czą­cym dzieci w szkole.
  • Podstawowym miejscem tych spotkań jestparafia zamieszkania rodziców dziecka. Jeżeli Pierwsza Komunia Święta ma mieć miejsce w kościołach nieparafialnych, musi tam być prowadzone całoroczne przygotowanie dla dzieci i ich rodziców, takie, jakie prowadzą parafie.
  • Katecheci uczący dzieci pierwszokomunijne z różnych parafii powinni rzetelnie informować rodziców o zasadach regulujących przygotowanie do Pierwszej Komunii Świętej, a zwłaszcza o zasadzie: „katecheza w szkole a przygotowanie do sakramentów w parafii zamieszkania dziecka”. Niemniej,księża proboszczowie proszeni są o wykazanie dużego zrozumienia dla rodziców pragnących, aby ich dzieci szły do Komunii Świętej wraz z całą klasą.
  • Doprowadzenie dziecka do Pierwszej Komunii Świętej domaga się dalszego wtajemniczenia w życie eucharystyczne. Służy temu regularna spowiedź i częsta Komunia Święta dziecka orazpraktyka dziewięciu pierwszych piątków miesiąca. Tematy te winny być podejmowane w katechezach w klasie trzeciej. Należy także pamiętać o przygotowaniu dziecka i jego rodziny do przeżywania rocznicy Pierwszej Komunii Świętej.
  • Zaleca się, aby w realizacji w/w zadań korzystać z materiałów przygotowanych w tym celu dla naszej archidiecezji, które tworzą zestaw pt:Pierwsza Komunia Święta wielkim świętem rodziny.

 

WARTO PRZECZYTAĆ:

   Pierwsza Komunia Święta wielkim świętem rodziny – rodzice

 

DZIEŃ PIERWSZEJ SPOWIEDZI

 

Ten wyjątkowy dzień proponuję poświęcić cały w intencji dziecka. Ofiarujmy Bogu za nie wszystkie nasze trudy, prace, modlitwy.
W niektórych parafiach pierwsza spowiedź odbywa się na miesiąc przed Pierwszą Komunią Świętą, a w innych – dzień wcześniej. Przygotowania jednak są takie same. I nie powinno nas niepokoić, ile razy nasza latorośl wyspowiada się przed swoim pierwszym pełnym uczestnictwem w Eucharystii. Najważniejsze, by miała czyste serce.

Dziecko w tym dniu może być podenerwowane. Lepiej więc nie przypominajmy mu co chwilę o spowiedzi, grzechach, rachunku sumienia i podobnych sprawach. Raczej zadbajmy o miłą atmosferę w domu, zaplanujmy jakieś spokojne zajęcia.
Na tę uroczystą chwilę przygotujmy odświętne ubranie, wszak jest to spotkanie z Jezusem, pierwsze w takim charakterze.
Gdy nadejdzie już czas, proponuję przytulić dziecko i pobłogosławić je. Chcę przypomnieć i podkreślić jeszcze raz, że młody człowiek prawidłowo przeżyje sakrament pojednania, gdy sam doświadczy bezwarunkowego przebaczenia.

W niektórych rodzinach wszyscy wybierają się w tym dniu do spowiedzi.

W świątyni dzieci modlą się wspólnie z kapłanem, który prowadzi krótki rachunek sumienia. Razem z kolegami czy koleżankami inaczej przeżywa się oczekiwanie na spowiedź – chyba łatwiej. W kościele obowiązuje pewien rytuał, według którego przebiega sakrament spowiedzi. Poddajmy się jego biegowi. Nie wpadajmy w panikę, gdy widzimy, że nasza pociecha znajdzie się obok konfesjonału nie tego księdza, którego sobie wymarzyliśmy. Narobimy sporego zamieszania, zabierając córkę czy syna z jednej kolejki i ustawiając go w drugiej. Spowiadający łagodnie podchodzą do dzieci, nie skrzywdzą żadnego z nich. Księża starają się być ich doradcami. Niech uspokoi nas fakt, że sami kapłani również korzystają z tego sakramentu, zajmują więc miejsce po obu stronach konfesjonału.

Zdarza się, że dzieci rozmawiają w oczekiwaniu na swoją kolej. Widziałam kiedyś, jak pewna mama głośno upominała syna, robiąc więcej zamieszania niż wszystkie dzieci. Podobne zachowanie stresuje wszystkich. Jeśli początkujący penitenci za głośno rozmawiają – można stanąć obok najbardziej rozmownych i zareagować naprawdę dyskretnie.

Czasem uwagę rozprasza wynajęty operator filmujący pierwszą spowiedź. Trzeba nie tylko wytłumaczyć dzieciom, jak powinny się zachowywać podczas nabożeństwa – ale również objaśnić im rolę „pana z kamerą”. Młodzi ludzie doceniają, gdy traktuje się ich poważnie.

Atmosfera przebywania w Domu Bożym skłania do refleksji. Wykorzystajmy te chwile na modlitwę.
Po spowiedzi klęknijmy wspólnie przed Najświętszym Sakramentem. Jeszcze przez jakiś czas trwajmy przed Jezusem, by dziecko spokojnie odmówiło zadaną pokutę.
W drodze powrotnej lub później zapytajmy o wrażenia. W domu możemy uczcić to święto, podając np. ciasto czy lody. Poświęćmy choćby krótki czas na świętowanie, nawet jeśli jutro nadejdzie komunia, a wraz z nią sporo pracy. Warto wygospodarować choćby pół godziny – w ten sposób podniesiemy rangę całego wydarzenia: wszak jest to pierwsze spotkanie dziecka z Jezusem podczas spowiedzi!!!

Proponuję wprowadzić różne inne zwyczaje przed pierwszą spowiedzią. Jeden z nich mogą stanowić odwiedziny krewnych czy bliskich, z którymi trzeba się pojednać. Rodzeństwo chętnie podtrzymuje tę praktykę.

Zapraszam także do wspólnej modlitwy tego dnia, jeśli uda się zebrać całą rodzinę.

Nie ulegajmy pokusie upilnowania dziecka przed kolejnymi grzechami! Niech zachowuje się naturalnie. Nawet jeśli popełni jakieś uchybienie, następnego dnia spowiedź powszechna podczas Eucharystii gładzi powszednie grzechy. Nie można żyć w przekonaniu, że najdrobniejsza wina oddziela nieodwołalnie od Boga. Tymczasem od Niego oddziela nas jedynie grzech ciężki.

 

O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ

 

SZANUJ WOLĘ DZIECKA

Gdy byłem dzieckiem, nie chciałem chodzić na religię. Prawdę rzekłszy nie pamiętam, jaki był tego powód. Tak jednak było. Nie chciałem i już. I nie chodziłem. Moi rodzice nie zmuszali mnie do tego. Po pewnym czasie sam oznajmiłem im, że chcę przystąpić do pierwszej komunii. Przystąpiłem w efekcie rok później niż moi koledzy. Świat się od tego nie zawalił, rodzina się nie odwróciła, koledzy mi nie dokuczali, grom mnie ani rodziców nie poraził. Przystąpiłem do pierwszej komunii wtedy, gdy sam poczułem taką wolę. Oczywiście, Konstytucja RP gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dziecka zgodnie ze swoimi przekonaniami. Równocześnie jednak ta sama konstytucja gwarantuje każdemu prawo do wolności wyznania i sumienia, a Konwencja o prawach dziecka, doprecyzowuje, że prawo to dotyczy również dzieci. Nie chodzi jednak o żonglowanie przepisami i przerzucanie się normami prawnymi. Z przymusu w sprawach wiary nic dobrego nie wyniknie. Możemy zachęcać, zwłaszcza własnym przykładem, ale wymuszać niczego nie warto. Długofalowo przymus da efekt w postaci buntu. Jeśli nie od razu, to za kilka lat.

 

NIE BĄDŹ HIPOKRYTĄ

Kiedyś w trakcie mszy dla dzieci odprawiający ją proboszcz podchodził do dzieci z mikrofonem i zadawał im różne pytania. Było miło i sympatycznie. Pewną dziewczynkę spytał: „A ty odmawiasz wieczorem paciorek z tatą?”, na co dziewczynka wypaliła do mikrofonu: „Nie, bo tata mówi, że nie ma czasu na takie pierdoły”. Po chwili niezręcznej ciszy wszyscy w kościele wybuchnęli śmiechem. Wszyscy poza rodzicami dziewczynki, którzy zapewne najchętniej zapadliby się w tym momencie pod ziemię.

Chodzenie do kościoła, udział w sakramentach nie są przymusowe. Jeśli nie jesteś osobą religijną, masz do tego przecież pełne prawo. To Twój wybór. Dzieci wychowuje się jednak przede wszystkim własnym przykładem. Jeśli rodzice nie są religijni, to zmuszanie dziecka do religijności nie ma większego sensu. Dzieci są wszak mądre i spostrzegawcze. Dostrzegą niespójność takiego postępowania.

Posyłanie dziecka do pierwszej komunii na zasadzie „bo tak wypada”, czy „no, bo co powie rodzina?” jest po prostu hipokryzją. Skoro mamy jakieś przekonania, np. takie właśnie, że nie chcemy być religijni, to miejmy odwagę być w tym konsekwentnymi.

SKUP SIĘ NA ISTOCIE

Wspomniany wcześniej ksiądz w swojej parafii pierwszą komunię organizował w czwartki, dzieci przychodziły w strojach szkolnych, a rodzice proszeni byli o niedawanie prezentów.

Dlaczego ten ważny dla dzieci moment zaplanowany był na czwartek, a nie na niedzielę? Bo w piątek idzie się do pracy. Dzieci mogły więc skupić się na samej uroczystości, a rodzice nie mieli jak zorganizować hucznej imprezy rodzinnej. Jakże często pierwszej komunii towarzyszy przecież wielkie rodzinne przyjęcie, niejednokrotnie konkurujące rozmachem z rodzinnymi weselami. Konkurencja dotyczy też często ilości spożytego przez dorosłych w trakcie przyjęcia alkoholu. Zjeżdżają się babcie, dziadkowie, ciocie, wujkowie, kuzynki i kuzynowie, których spotykamy tylko przy okazji takich imprez, wielu z nich na co dzień unikamy ze względu na rodzinne animozje. Nieraz podczas przyjęcia animozje te zresztą wychodzą na nowo i dochodzi do kłótni przy stole. A wujek Zdzisiek wypije za dużo i opowiada sprośne kawały. Wszyscy zapominają nie tylko o okazji, dla której się zebrali, ale i o dziecku, które przy stole głównie zawadza dorosłym.

Od lat mówi się dużo o komunijnych rewiach mody. Szaleństwo z tym związane doszło już do tego, że niektórzy rodzice fundują swoim dzieciom operacje plastyczne korygujące odstające uszy albo krzywy nosek. Pół rodziny wybiera sukienkę, która z roku na rok coraz bardziej upodobania się albo do sukni ślubnej albo do stroju księżniczki z bajek Disneya. Dziewczynki, które na co dzień jeszcze się nie malują, spędzają godziny u fryzjera, kosmetyczki, wizażystki, itd. Pomijając to, że wprowadza to zamęt w głowie dziecka, bo nagle dzieje się coś, czego na ogół rodzice zabraniają, to cały ten galimatias skutecznie odwraca uwagę od tego, po co idzie się do kościoła. Dzieci rywalizują, kto ma lepszy garnitur, lepszą sukienkę i z większym fasonem, lepszym autem, zajeżdża pod kościół.

Sakrament komunii to przeżycie religijne, a nie rewia mody albo okazja do błyśnięcia przed rodziną czy rywalizacji z sąsiadami.

NIE SZALEJ Z PREZENTAMI

To smutne, że problem prezentów stał się jednym z kluczowych zagadnień związanych z przystępowaniem dziecka do pierwszej komunii. Zrobiła się z tego spirala niczym wyścig zbrojeń. Kto da droższy i bardziej okazały prezent? Kto więcej włoży do koperty? Czy impreza się zwróci? Laptop, smartfon, tablet, quad, koperta, lokata… Cóż, ja jestem z tego pokolenia, które z tej okazji dostawało łańcuszek i medalik lub krzyżyk, a radziecki zegarek Rakieta od dziadka był szczytem rozpasania.

 

Źródło:
   www.madrzy-rodzice.pl

ZOBACZ TAKŻE